poniedziałek, 6 września 2021

Ogórki kanapkowe - marynowane z kurkumą

Hit zimowych kanapek i dodatków do obiadków

Składniki na ok 9 słoików średniej wielkości (0,7l) i na około 4 kg ogórków

Marynata:
8 szklanek wody
2-3 szklanki octu 10% (w zależności od preferencji)
3 łyżki soli 
2-3 szklanki cukru (w zależności od preferencji)
2 łyżki ziaren gorczycy
ok 3 łyżki mielonej sproszkowanej kurkumy
pieprz, ziele angielskie, liście laurowe 
można dodać również startego imbiru według własnego uznania i innych przypraw - na przykład peperoni, kmin rzymski, cynamon albo ziarna lub baldachy kopru. Możecie sami regulować poziom octu, cukru, kurkumy i innych pikanterii. Po prostu spróbujcie marynatę czy wam smakuje. Ogórki nabiorą smaku zalewy. Eksperymentujcie ze smakiem!

Marynatę gotuję mieszając, ok pół minuty od wrzenia. Ogórki kroję w podłużne plastry, układam ciasno w słojach, zalewam gorącą marynatą, wycieram brzegi, szczelnie zakręcam i pasteryzuję w kąpieli wodnej ok 5 minut od momentu aż woda zacznie lekko bulgotać. Wyjmuję i odstawiam na ściereczce zakrętkami do dołu do ostygnięcia. Są gotowe do jedzenia już w kilka dni po przygotowaniu. 

    UWAGA: 
  • KURKUMA bardzo barwi naczynia i inne sprzęty kuchenne. Uważajcie. Kurkumę i imbir można dodawać po ok 1/2 łyżeczki prosto do słoika, zamiast do marynaty, produkcja jest wtedy trochę czystsza.
  • możecie zalewać ogórki zimną marynatą, ale wtedy dodajcie z minutkę lub dwie do pasteryzacji. 



wtorek, 6 kwietnia 2021

Pasztet mięsny






Składniki:
około 2 kg ćwiartek z kurczaka
1 duże albo dwa małe podudzia z indyka ( waga około 1-1,5 kg)
ok.500-700 g kg tłustej wieprzowiny (karkówka albo podgardle , lub inne tłustsze kawałki np. odcięte od żeberek, patrz przepis na żeberka )
ok. 500-700 g wątróbki drobiowej
3-4 jajka
1 łyżka oleju kokosowego albo innego
1 bułka namoczona w rosole z gotowania mięsa
pół szklaneczki porto albo innego dobrego alkoholu ( koniak, malaga itd )
kilka suszonych grzybów
2 cebule, 2-3 marchewki, spory kawałek selera, przyprawy do gotowania mięsa - liść, pieprz, sól, ziele angielskie, przyprawy do pasztetu - pieprz czarny i biały, gałka muszkatołowa, sól.

Z tej ilości składników wychodzi 1 duży pasztet albo dwa średnie ( jak widać na fotce )

Mięso kurczaka i indyka oddzielam od kości. Skórę wyrzucam. Kości mrożę albo dodaję do wywaru na galaretkę drobiową. Wieprzowinę kroję na mniejsze kawałki. Kawałki mięsa solę i pieprzę i odstawiam na jakiś czas do lodówki.
W dużym garnku rozgrzewam olej, wrzucam kawałki mięsa i smażę krótko, potem dodaję posiekane cebule i wszystko razem dusi się kilka minut, wrzucam marchew i seler pokrojone w grube kawałki, dodaję liście laurowe, ziarna pieprzu i ziela angielskiego i sól, zalewam około 1 l wrzącej wody. Mięso dusi się około 1 godziny do miękkości. W razie gdy woda zbytnio wyparuje to trzeba dolać wody, tak żeby mięso było zanurzone w sosie. Mięso można przygotować dzień wcześniej.
Wątróbkę smażę krótko na oleju kokosowym lub klarowanym maśle, pod koniec wlewam porto i redukuję sos.
Odsączone z sosu mięso z warzywami, wątróbkę z sosem, oraz namoczoną bułkę mielę dwa razy ( a raczej robi to zwykle mój mąż Mirek, jest specjalistą od mielenia ;)
Do masy dodaję stopniowo, sprawdzając konsystencję, odcedzony przez drobne sitko sos z duszenia mięsa. Oraz jajka i przyprawy.
Wszystko dokładnie mieszam i wylewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia. 
Konsystencja pasztetu przed pieczeniem nie może być zbyt gęsta, a nawet lekko płynna, tak żeby masa dała się wylewać do formy. Inaczej pasztet wyjdzie za suchy.
Czas pieczenia to około 1,5 godziny w temp. 175 st. Ale to musicie wyczuć sami, bo czas i temperatura zależy od piekarnika i od wielkości pasztetu.

Pasztet jemy zwykle na święta, ale czasami piekę i od mniejszego święta, wtedy większą cześć zamrażam w szczelnych pojemnikach.

Ten akurat pasztet, który na fotce siedzi w piekarniku, będzie spożywany rodzinnie na Wielkanoc z białym chrzanem, świątecznym sosem chrzanowym. KLIK. Lub z wiosennym sosem jogurtowym. KLIK.

Wesołego Alleluja ! 

wtorek, 19 grudnia 2017

Babeczki marchewkowo-jabłkowe

Na pomysł upieczenia tych babeczek wpadłam szukając sposobu na zagospodarowanie resztek w wyciskania soku z jabłek i marchwi. Babeczki są genialne - ten smak i aromat! I jeszcze fakt, że nic się nie marnuje! A przepis prosty jak przysłowiowa "budowa cepa".



Na 12 babeczek jak na zdjęciu potrzeba resztek z wyciśnięcia 2 dużych lub 4 małych marchewek, oraz 4-5 jabłek ( ze skórką, z wyjętymi gniazdami nasiennymi)  - co daje objętość tak na oko około 3/4 pojemnika na wytłoki z typowej wyciskarki wolnoobrotowej  a'la Kuvings. 




Składniki na 12 babeczek:
wytłoki jabłek i marchewki ( ew. może też być buraczek ) z wyciskarki wolnoobrotowej w ilości j.w.
200 g mąki pszennej
ok 100 g cukru
2 łyżki miodu
20-30 g mąki kokosowej (jako opcja, można zastąpić inną )
1 łyżeczka sody oczyszczonej 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół opakowania cukru z wanilią 
łyżeczka cynamonu
2 łyżeczki ciemnego kakao
2-3 łyżki płatków migdałów
100 g masła
ok. 100-120 ml mleka
2 całe jajka

Masło roztapiam w metalowej misce i mieszam rózgą z mlekiem oraz jajkami. Jeżeli mamy miód o stałej konsystencji to możemy dodać go do ciepłego masła, przed wlaniem mleka, i poczekać aż się rozpuści. Składniki sypkie mieszam w dużej misce. Łączę składniki sypkie i płynne delikatnie mieszając łyżką, na koniec dodaję wytłoki i miód i mieszam dokładnie. Jeżeli masa jest zbyt gęsta i za sucha można dolać jeszcze odrobinę mleka. Masa powinna mieć konsystencję miękkiego ciasta, tak żeby dało się nałożyć łyżką do foremek. Rozgrzewam piekarnik do 190 st. nakładam po dużej łyżce masy do każdej foremki, na wierzch daję po szczypcie płatków migdałowych i piekę ok 25 minut w temp. 190 st. 

Uwaga - jeżeli nie masz wyciskarki, to możesz ten przepis zmodyfikować, zamiast wytłoków dać jabłka i marchew starte na tarce. Wtedy trzeba zmniejszyć ilość mleka. Jaka ma być ilość mleka, to zależy od tego jak bardzo soczyste są owoce. Trzeba to wyeksperymentować ;) 



czwartek, 26 października 2017

Musaka czyli grecka mięsno-bakłażanowa zapiekanka

Wspomnienie wakacji w Grecji, albo kolacji w dobrej greckiej restauracji. W słabej nie radzę próbować, bo bardzo łatwo się naciąć. Albo musaka jest zbyt tłusta, albo odgrzewana, albo oszukana i ma więcej ziemniaków niż bakłażana. 

Nie ma to jak w domu. Domowa musaka smakuje najlepiej. A jeszcze z przyjaciółmi i przy dobrym czerwonym winku, mmmm...

Składniki :
(na formę prostokątną o wymiarach ok. 28 x 40 cm )
2 duże lub 4 mniejsze bakłażany
4-5 szt ziemniaków
ew. 1 nieduża cukinia (można zastąpić bakłażana cukinią, wtedy nie będzie to musaka, ale zapiekanka ;)
starty ser cheddar lub mozarella do posypania
sos beszamelowy:
1/4 kostki masła
2 łyżki mąki pszennej
ok 500-700 ml mleka
szczypta soli, pieprzu i mielonej gałki muszkatołowej
sos mięsny:
1-2 łyżki oliwy
ok 700-800 g mięsa mielonego, najlepiej wołowina, może być też zmieszana z mielonym mięsem z udźca indyka bez skóry
suszone lub świeże oregano, sól, pieprz, 
kawałek kory cynamonu / ew. szczypta mielonego cynamonu
kawałek ostrej papryczki chili albo peperoni
1 duża cebula posiekana drobno
2-3 roztarte ząbki czosnku
1-2 puszki pomidorów krojonych bez skóry lub 1/2 litra przecieru pomidorowego typu passata,
1 szklanka czerwonego wina ( wytrawne/półwytrawne)



Mięso, cebulę i czosnek podsmażam na oliwie w rondlu o grubym dnie. Dodaję wino, pomidory lub passatę pomidorową oraz pozostałe przyprawy. Duszę na wolnym ogniu 30-40 minut od czasu do czasu mieszając. Po ugotowaniu z sosu wyjmuję korę cynamonu.

W garnuszku rozpuszczam masło, dodaję mąkę cały czas mieszając energicznie rózgą. Powoli dodaję mleko i mieszam aż do zgęstnienia. Dodaję sól, pieprz i gałkę muszkatołową. Czekam aż sos się zagotuje. Jak jest za gęsty to dolewam jeszcze mleka i jeszcze raz zagotowuję. Trzeba bardzo uważać by sosu nie przypalać, kontrolować temperaturę poprzez zdejmowanie garnka z palnika.

Bakłażany kroję w 1 cm plastry, obsypuję solą i zostawiam na 10 minut, po tym czasie osuszam je ręcznikiem papierowym, układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i smaruję cienko/ lub spryskuję oliwą. Podpiekam na górnym ruszcie do zrumienienia, z obu stron.
Ziemniaki gotuję w mundurkach i zostawiam do ostudzenia. Następnie obieram ze skórki i kroję w plasterki grubości ok 5-7 mm.

Na dno formy do pieczenia daję odrobinę masła albo oliwy. Pierwsza warstwa to pokrojone ziemniaki, na to plastry bakłażana i cienka warstwa sosu mięsnego plus kilka łyżek beszamelu. Kolejne warstwy to już tylko sam bakłażan, plus ewentualnie kilka plastrów cukinii. Na to po kolei sos mięsny i kilka łyżek beszamelu. Ostatnia warstwa to bakłażan i beszamel. Czasami na koniec całość posypuję też startym serem cheddar, z odrobiną pokruszonego sera greckiego feta.

Zapiekam na środkowym ruszcie piekarnika w temp. ok 180 stopni przez 30-40 minut.






sobota, 15 kwietnia 2017

Marcinek ... śmietanowy przekładaniec



 Marcinek - ciasto śmietankowe rodem z okolic Hajnówki.  Jest dość pracochłonne ze względu na pieczenie placków.  Jednak w naszym rejonie, czyli na Podlasiu, w okresie przedświątecznym możemy zamówić gotowe placki przygotowywane przez gospodynie z Hajnówki specjalizujące się w marcinkach. Placki można przechowywać nawet miesiąc. Przypominają i smakują jak kruche cieniutkie herbatniki.




Masa śmietanowa jest bardzo łatwa w przygotowaniu. Potrzeba 0,5 litra kremówki 30% oraz około 0,8 l śmietany 18%. Może też być w całości kremówka, ale po co nam tyle kalorii? Kremówkę ubijamy dodając powoli ok. 1,5 szklanki cukru pudru, 2-3 łyżki soku z cytryny oraz 1-2 op. cukru waniliowego lub najlepiej cukru z prawdziwą wanilią. Do ubitej kremówki dodajemy dalej miksując pozostałą śmietanę i ubijamy jeszcze 2-3 minuty aż masa będzie dość gęsta, ale nie musi być sztywna.

Przekładamy placki masą śmietanową, zwracając uwagę, żeby każdy placek był dokładnie pokryty masą, szczególnie brzegi.Na każdą wartstwę potrzeba około 2 łyżek. Na koniec zostawiamy 1-2 placki oraz około 1 szklanki masy w lodówce do wykończenia ciasta. Nie dosciskamy, tylko ostawiamy calość na godzinę tak żeby placki nasączyły się śmietaną. Jak placki zmiękną, można ciasto przykryć na godzinkę niezbyt ciężką deseczką, to zapewni równy wierzch. Marcinek musi czekać przez  kilka godzin w chłodnym miejscu, i sam się uformuje pod wpływem grawitacji. W międzyczasie kruszymy drobno 2 suche placki na posypkę. Ja robię to malakserem w wysokim kubku.
Uformowany Marcinek wygładzamy jeszcze z wierzchu oraz po brzegach, najlepiej łopatką do nakładania kremów. Obsypujemy posypką, którą możemy również zabarwić przy pomocy kakao i wykonać różne wzory z szablonu.






powyżej urodzinowa wersja marcinka ;)

piątek, 14 kwietnia 2017

Żurek z białą kiełbasą

Żurek to zupa bardzo łatwa w przygotowaniu, ale warunek - musimy mieć dobrą białą kiełbasę i dobrej jakości naturalny żytni zakwas.
Zakwas oczywiście możemy tydzień wcześniej zrobić sami. Wystarczy zalać w słoku żytnią makę (około 1/2 szklanki) pół litrem letniej wody. Dodać pokrojony na płatki ząbek czosnku i kawałek razowego chleba na zakwasie. Przykryć gazą albo ściereczką i odstawić w ciepłe  miejsce na kilka dni.

Przy zakupie gotowego zakwasu do żurku zwróćcie uwagę na składniki na opakowaniu. W składzie powinna być tylko żytnia mąka, ewentualnie z dodatkiem pszennej, czosnek i woda. I nic więcej! Jak zobaczymy w składzie ocet albo substancje konserwujące, nie kupujmy. Najlepiej szukać dobrego żurku w lodówkach, obok świeżo wycisnanych soków. Taki na pewno będzie naturalny i świeży.


A teraz biała kiełbasa. Jeżeli nie chcemy zmarnować żurku smakiem bylejakiej kiełbasy, to najlepiej kupić już wcześniej sprawdzoną. Ja najlepiej lubię taką w cienkich osłonkach, najlepsza jest ze sklepów PSS Społem w Białymstoku. Na tej kiełbasie żurek zawsze się udaje. 


Na garnek żurku potrzebujemy:
ok 80 dag ( albo i więcej jak lubimy mieć dużą wkłądkę mięsną) białych surowych kiełbasek.
jedną dużą marchewkę, kawałek korzenia selera, kawałek korzenia pieruszki - pokrojone w drobne piórka albo w kosteczkę
1 cebulę posiekaną drobno
kilka ziemniaków pokrojonych w dużą kostkę
kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego
2-3 liście laurowe
suszony starty majeranek, sól, pieprz mielony do smaku
około 1/2 litra żytniego zakwasu do żurku

Białą kiełbasę gotujemy około 15 minut w wodzie z dodatkiem liści laurowych i ziaren pieprzu i ziela angielskiego.

W czasie gotowania zbieramy z wierzchu powstający szum. Ugotowaną kiełbasę wyjmujemy z garnka na talerz i kroimy na ok 3 cm kawałki. Do wywaru z kiełbasy wrzucamy posiekane warzywa, oprócz ziemniaków, i gotujemy około 10 minut. 

Po tym czasie dodajemy ziemniaki i gotujemy jeszcze kilka minut aż zmiękną. Następnie wlewamy stopniow zmieszany dobrze zakwas, cały czas próbując czy uzyskany smak nie jest za kwaśmy. Smak i kwaśność zakwasów może być różna, tak więc najlepszy sposób to dolewać i próbować, aż do uzyskania smaku jaki nam najbardziej odpowiada. Po wlaniu zakwasu trzeba całość szybko zagotować i na koniec dorzucić pokrojone kiełbaski oraz doprawić do smaku majerankiem, solą i pieprzem. Można ewentualnie dodać więcej czosnku, w zależności od tego jaki był wyjściowy smak zakwasu i jaki żurek lubimy. 



Jeżeli żurek robimy na zapas, to najlepiej ugotowane kiełbaski pozostawić nie pokrojone i przechować w lodówce w szczelnym pojemniku i dodać do żurku przed podgrzaniem. 
Żurek w wersji świątecznej, wielkanocnej podaję zwykle z cząstką jajka, udekorowany gałązką koperku. 

Wesołego Alleluja!




środa, 21 grudnia 2016

Barszcz wigilijny na zakwasie z buraków

Składniki:
Naturalny zakwas z buraków zrobiony min.10 dni wcześniej lub kupiony, najlepiej na jarmarku przedświątecznym
Buraki - około 3-4 kg
garstka suszonych grzybów
włoszczyzna - pieruszka, pół selera, kilka marchewek
2-3 cebule
sok z czarnej porzeczki ( albo domowy albo z kartonu 100%)
sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe

Włoszczyznę i cebulę obieram. Cebulę kroję na połówki. Marchewkę, seler i pietuszkę zostawiam w dużych kawałkach, gdyż można je po ugotowaniu wykorzystać do sałatki jarzynowej z majonezem. Na warzywach z dodatkiem popalonych na dnie garnka połówek cebuli, ziarem pieprzu, ziela i liści laurowych gotuję wywar, Wywar ma się gotować powoli, aż do miękkości warzyw. Gorący wywar odcedzam, a warzywa korzeniowe odkładam do ostudzenia. Można je przechowac w lodówce w zamkniętym szczelnie pojemniki przez 1-2 dni. Osobno gotuję suszone namoczone grzyby, które potem wykorzystam do innych potraw, na przykład do kapusty czy jako nadzienie do uszek. Do gorącego wywaru  z warzyw w ilości ok. 3 litrów dodaję odcedzony wywar z grzybów (ok. 2 szklanki) wkładam obrane i pokrojone drobno albo starte na tarce surowe buraki. Gotuję do miękkości, ale nie za długo max.15-20 minut. Jeżeli mamy zamiar barszcz podawać w innym dniu, to odstawiamy zupę w chłodne miejsce, a odcedzamy i doprawiamy zakwasem dopiero w dniu kiedy ma być podany. Jeżeli będziemy serwowwać barszcz tego samego dnia to trzeba buraki odcedzić, barszcz lekko schłodzić i dodać zakwas z buraków (ok 1-2 szklanki w zależności od kwaśności ). Doprawić solą, pieprzem, ewentualnie można dodać jeszcze czosnek i majeranek, oraz trochę soku z czerwonej porzeczki (max 1 szklankę). Sok doda słodyczy i poprawi smak i kolor. Po dodaniu zakwasu i soku barszczu nie doprowadzamy już do wrzenia! Podrzewamy pilnując żeby nie zagotować.

Na zdjęciu składniki. W słoiku zakwas z buraków kupiony na Jarmarku przez Ratuszem w Białymstoku na stoisku gospodarstwa państwa Sienkiewiczów z Czarnej Wsi Kościelnej.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Boże Narodzenie a'la Sochończyki A.D.2016


Od wielu lat spędzamy Święta w naszym domu w Sochoniach. My, nasi synowie i już nawet jedna synowa, oraz rodzice i teściowe zawsze razem od lat. Do tego jeszcze dochodzi moja siostra z rodziną. W tym roku ze względu na choroby w rodzinie związane głównie z problemami jelitowymi, zrezygnowałam z ciężkostarwnych potraw typu zupa grzybowa, bigos, żeberka, czy pieczona kaczka.
Wiecie już z postów z lat ubiegłych, że w przygotowaniu jedzenia dzielimy się rolami. Ja odpowiadam za zupy, śledzie, smażone ryby, sosy do ryb, kompot z suszu. No i oczywiście różne przystawki i napitki. Całe szczęście mamy w piwniczce teściowej spory zapasik pikli i kompotów. Teściowa tradycyjnie zabiera się za pierogi, rybę po grecku i karpia w galarecie. Pewnie jak zwykle też zrobi  sernik i szarlotkę, o ile da radę, bo lata lecą a sił coraz mniej. Moja siostra przywoziła zwykle na święta całe "naręcza" ciast oraz wiaderko tradycyjnej sałatki jarzynowej. Jak będzie w tym roku nie wiem, bo też ostatnio ciężko chorowała. Ale może chociaż symbolicznie? Nasze apatyty na jedzonko też z roku na rok są coraz mniejsze, a brzuchy coraz bardziej kapryśne.

Menu wigilijne na rok 2016 wygląda tak:
barszcz czerwony
 pierogi gotowane z kapustą i grzybami
pierogi smażone z grzybami
karp w galarecie
śledzie po tatarsku
śledzie ze śliwkami 
filety z karpia i pstrąga smażone, do tego smażone grzybki oraz gotowane ziemniaki
pikle domowe - śliwki, gruszki, dynia, ogóreczki, grzybki
domowy chrzan biały i czerwony
sos tatarski chrzanowy
sałatka jarzynowa
kutia z makiem
kompot z suszu 
kisiel z kompotu
ciasta domowe
fot.kompot z suszu

menu na pierwszy i drugi dzień świąt :
domowe przystawki zimne mięsne - galaretki z kurczaka , pasztet domowy, faszerowany kurczak, parzony schab, rolada z piersi indyka, dietetyczny klops drobiowy
wędzonki od Marczuka
przystawki, sosy i sałatki - te same co w Wigilię
dania na ciepło - polędwiczki śliwkowe, udka indycze pieczone, schab z jabłkami, udka kurczaka pieczone w marchewce z rodzynkami na sposób uzbecki, filety z kurczka zapiekane z ananasem w sosie słodko kwaśnym. do tego ryż, ziemniaki , pieczywo
ciasta domowe 
Przepisy na niektóre dania znajdziecie na tym blogu.
Jeżeli chcecie jakiś inny przepis - napiszcie to w komentarzu do posta. Postaram się szybko zamieścić przepis.

Życzę Wszystkim cudownych Świąt ! 


czwartek, 28 lipca 2016

Płow - czyli pilaw uzbecki

Przepis mojej teściowej przywieziony z Taszkientu , oczywiście po pewnych drobnych modyfikacjach ;)
Podaję składniki na 2 duże kubki suchego ryżu, co da porcję gotowego płowu ok. 3/4 średniej wielkości garnka ( tak na około 6 osób na jeden obiad). Jak danie ma jeść więcej osób to trzeba składniki dać mniej więcej podwójnie - wtedy wyjdzie cały duży gar gotowej potrawy. Można go jeść kilka dni odsmażany na patelni.

Na zdjęciu - rosołek w trakcie gotowania. A jak uzyskać specyficzny smaczek? Na początek na dno garnka kładę połówki cebuli, żeby się podpiekła. Dopiero potem wlewam wodę i do gotującej się wody wrzucam resztę warzyw i mięso. Gotuję na małym ogniu ponad godzinę. I pamiętajcie o sporej ilości liści laurowych i ziela angielskiego oraz pieprzu. Sól daję w trakcie gotowania.
Na rosół potrzebujemy minimum 0,5-1 kg tłustego mięsa wołowego - najlepiej porcje rosołowe z kością, plus trochę wołowiny miękkiej, takiej na gulasz. Gotuję porządny bulion na tej wołowinie z dodatkiem dużej ilości cebuli, przypraw i włoszczyzny oraz soli. Bulion ma być wyraźnie słony, żeby nie trzeba było dosalać całej potrawy. Wywaru ma być conajmniej dwa razy tyle co ryżu. Oczywiście możemy ugotować go więcej i przechować w słoiku do wykorzystania do innych potraw.

Na okolo 2 kubki ryżu potrzeba:
2 cebule, ok. 4 marchewki starte na tarce
dużą garść rodzynek, 1-2 główki czosnku, mogą też być 1-2 świeże ostre papryczki. kawałek startego imbiru, 
minimum 4 kubki rosołu na wołowinie odcedzonego na drobnym sitku
jako opcja - mały słoik lub puszka ugotowanej cieciorki

Uwaga- ryż musi być dobry biały, najlepiej typu "lazar", ale ja sprawdziłam ostatnio ryż do risotto. Chociaż większość blogerów twierdzi, że właśnie nie może to być arborio, u mnie akurat taki drobny ukłon w stronę kultury europejskiej się sprawdza i smakuje dobrze, trzeba tylko uważać żeby ryż za mocno się nie rozgotował.

Mięso wołowe z rosołu wykorzystuję do płowu w całości, oczywiście po obraniu kości ;)

W garnku o grubym dnie na oliwie podsmażam na złoto cebule pokrojone w kostkę, dodaję marchew startą na grubych oczkach i chwilę razem smażę, wrzucam rodzynki, ząbek czosnku rozdrobniony, sporo mielonego pieprzu i łyżeczka lub dwie jakiejś orientalnej przyprawy np.Samira (może też być mix kminu żymskiego i ostrej papryki ). Na to wrzucam ryż i jeszcze chwilę smażę. Dodaję główki czosnku w całości ( nieobrane) albo jak kto woli całe obrane ząbki oraz mięso z rosołu bez z kości. Zalewam gorącym rosołem i gotuję do miękkości na wolnym ogniu. Przed końcem gotowania dodaję ugotowaną cieciorkę i mieszam całość. Przykrywam szczelnie i zostawiam na gorącym palniku, żeby potrawa "doszła".

Jeżeli rosół był za mało słony, potrawę wtedy należy dosolić. Można to zrobić nawet już po ugotowaniu lub podczas osmażania - często dodaję jeszcze sól i pieprz mielony. Płow jest najlepszy kiedy jest lekko pikantny i pieprzny.

Pozdrawiamy Szukrata i jego rodzinę z Taszkientu !



piątek, 25 marca 2016

Bigos Sochoński z kiełbasą palcówką


Słynny już bigos. Wszystkim bardzo smakuje. W czym tkwi tajemnica ? Zaraz się dowiecie.
Przepis na sporą porcję bigosu, który zwykle gotuję na święta, czyli na kilkanaście osób. Najlepiej wychodzi w dużej żeliwnej brytfannie lub dużym rondlu o grybym dnie.





2-2,5 kg kiełbasy palcówki wędzonej, najlepiej swojskiej. Ja kupuję w Sochonie Wędzonki. KLik 
1-1,5 kg kapusty kiszonej narwiańskiej z marchewką , opłukanej i pokrojonej drobno
pół główki białej kapusty posiekanej drobno
2-3 cebule drobno posiekane
garść grzybów suszonych
garść śliwek kalifornijkich lub innych suszonych
1 jabłko , obrane i pokrojone w kawałki
2 łyżki oleju kokosowego albo innego
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
2-3 łyżki słodkiej papryki w proszku
opcjonalnie 1 łyżeczka ostrego chili lub pieprzu cayenne
sól, pieprz do smaku
ziele angielski i liście laurowe - kilka sztuk

Kiełbaski kroję na kawałki o długości ok. 3-4 cm. Zalewam w garnku wrzącą wodą i krótko gotuję. Następnie odlewam wodę. Dzięki temu bigos będzie lżej strawny. Oczywiście możesz tego nie robić, ale ja stosuję tę metodę od czasu operacji pęcherzyka żółciowego i mogę spokojnie jeść bigos, chociaż w umiarkowanych ilościach.
W brytfannie rozgrzewam olej, na to wrzucam cebulę i krótko smażę. Dodaję kiełbasę, grzyby, śliwki i duszę jeszcze przez 2-3 minuty cały czas mieszając. Wrzucam partiami kapustę. Dodaję paprykę i przyprawy oraz wino. Mieszam wszystko dokładnie. Gotuję do miękości,. Najlepiej podgotować bigos jeszcze kolejnego dnia. Nabiera smaku i ciemnieje. Staje się bardziej rasowy !

Idealne świąteczne danie i na Boże Narodzenie i na Wielkanoc.

WESOŁEGO ALLELUJA !

Wiosenny sos jogurtowy

Prosty sos na bazie gęstego jogurtu. Może być podany do pasztetu, zimnych mięs, jajek na twardo. Ale mi smakuje róznież na sałacie lub po prostu jedzony z pieczywem.

Pęczek rzodkiewek - dokłądnie myjemy i odcinamy większą część liści i naci zostawiając około 1 cm naci na każdej rzodkiewce. Rzodkiewki wraz z nacią kroimy drobniutko albo ścieramy na tarce na grubych oczkach. 
Pęczek szczypiorku kroimy drobniutko. 
1/2 pęczka koperku siekamy drobno , może też być mrożony w ilości około 1 łyżki
Warzywa mieszamy z gęstym jogurtem, np. greckim , dodajemy koperek, łyżeczkę soku z cytryny, sól i cukier do smaku.

W tym roku sos ten będzie na pewno na naszym wielkanocnym stole. Obok pasztetu, rolady z całego kurczaka nadziewanego masą jajeczną, drobiowych galaretek i sochońskich wędzonek. 
Polecam polędwicę wędzoną na ciepło i kielbaski ogniste doskonałe do bigosu. 
Pyszności te produkują moi sąsiedzi - dwa bracia, który wędzarniczo-kulinarne hobby rozwinęli do małego lokalnego biznesu. Wędliny produkowane są tradycyjną metodą i tylko z naturalnym przyprawami, bez 
żadnych dodatków, stosowanych w masarniach.
 Chłopaki wysyłają swoje wędzonki po całej Polsce - można zamówić paczkę przez internet. Wędliny będą zapakowane próżniowo i na pewno dojdą świeżutkie i pachnące. Link do Sochonie - Wędzonki. 

Wesołego Alleluja !

Świąteczny sos chrzanowy

Sos , który w naszej rodzinie nazywany jest tatarskim, ale jest to o niebo lepsza chrzanowa wersja tego sosu. Przepis przekazywany z pokolenia na pokolenie z lekkimi modyfikacjami w celu zmniejszenia kaloryczności ;)

Składniki:
słoik marynowanych grzybków, najlepiej opieniek albo zielonek - grzybki odsączamy na sicie i płuczemy
6-7 sztuk marynowanych ogórków w occie
3-4 jajka na twardo
1/2 słoika majonezu
mały kubek jogurtu greckiego albo śmietany sałatkowej
chrzan biały w ilości 2-3 łyżek, ale możecie dać więcej lub mniej tak by wam smakowało
sól do smaku

Z jajek wyjmujemy żółtka i rozcieramy z jogurtem i majonezem.
Ogórki, grzybki i białka jajek siekamy drobniutko.
Mieszamy wszystko, dodajemy chrzan oraz sól do smaku.

Sos można przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce do7 dni.

W tym roku sos ten będzie na pewno na naszym wielkanocnym stole. Obok pasztetu, rolady z całego kurczaka nadziewanego masą jajeczną, drobiowych galaretek i sochońskich wędzonek. 
Polecam polędwicę wędzoną na ciepło i kielbaski ogniste doskonałe do bigosu. 
Pyszności te produkują moi sąsiedzi - dwa bracia, który wędzarniczo-kulinarne hobby rozwinęli do małego lokalnego biznesu. Wędliny produkowane są tradycyjną metodą i tylko z naturalnym przyprawami, bez 
żadnych dodatków, stosowanych w masarniach.
 Chłopaki wysyłają swoje wędzonki po całej Polsce - można zamówić paczkę przez internet. Wędliny będą zapakowane próżniowo i na pewno dojdą świeżutkie i pachnące.  Link do Sochonie - Wędzonki. 

Wesołego Alleluja !



Polish Rye Brownie 70% czyli żytni brownie w wersji wielkanocnej

Moja autorska nazwa tego ciasta Polish Rye Brownie 70% nawiązuje wiadomo do czego ...
do czegoś też z żyta ale w stanie płynnym. Zaraz mój syn Maciek skomentuje to, że jestem niezrealizowanym kopirajterem czy coś tam coś tam ;) . Ale taka nazwa bardzo dobrze obrazuje co to za słodki twór - brownie ( czyli po staremu, a dziś niepoprawnie politycznie zwany murzynkiem ) z mąki żytniej i 70% gorzkiej czekolady.

Składniki:
Kostka masła
póltorej tabliczki czekolady gorzkiej Wedel albo Goplana
200 g cukru trzcinowego
4 jajka
150 g żytniej mąki
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
2 łyżki ciemnego kakao
3 garście płatków migdałów podprażonych wcześniej na patelni na złoty kolor ( 2 dodamy do ciasta, a resztą posypiemy po polaniu polewą )
oczywiście zamiast migdałów mogą być inne orzechy uprażone i rozdrobnione, może też być całkiem bez orzechów , też będzie smakowite

Na palniku kuchenki stawiamy duży garnek z wodą i czekamy aż woda zacznie wrzeć. W ten sposón możemy wykonywać wszystkie ciasta przygotowywane na tzw.parze ale i topić w bezpieczny sposób masło i czekoladę. Na parującym garnku stawiamy metalową dużą miskę, do którek wrzucamy rozdrobnione masło i pokruszone tabliczki czekolady. Jak wszystko zacznie się topić, powoli zaczynamy mieszać przy pomocy rózgi lub trzebaczki do piany, aż do uzyskania gładkiej jednorodnej masy. Wyłączyć palnik po garnkiem w wodą, dodać cukier i dalej mieszać do rozpuszczenia cukru.
W osobnej misce zmikować jajka i powoli wlewać je do masy czekoladowej cały czas mieszając.
Mąkę wymieszać z sodą, solą i kakao. Suche składniki powoli wsypywać do masy czekoladowej i dokładnie mieszać przez dłuższą chwilę ( około 1 minuty ) aż powstanie jednorodna gęsta masa. Na koniec wsypać pokruszone płatki migdałów i wymieszać.
Masę wylewamy do formy o wymiarach około 20 x 25 cm , najlepiej wyłożenej papierem do pieczenia.
Ciasto wstawiamy do gorącego piekarnika nagrzanego do 180 stopni,  Przeze mnie sprawdzony czas w moim piekarniku to 18 minut +/- 2 minuty w zależności od wielkości foremki i wysokości masy w foremce.
Gotowe jeszcze ciepłe Brownie pokrywamy polewą - może to być polewa ugotowana z 2 łyżek masła lub margaryny, 1/2 szklanki cukru i 2 łyżek kakao.
Na zdjęciu dziś upieczony brownie, ktory ma zastąpić nam wielkanocnego mazurka, został więc polany roztopiony mleczną czekoladą, plus lukier kakaowy, plus płatki migdałów.
Rye Brownie
Wesołego Alleluja !









Zupa biegacza - postna ale bardzo sycąca.

Skąd nazwa tej zupy? A tak sobie wymyśliłam - bo jest bardzo szybka i prosta w przygotowaniu, na dodatek bardzo zdrowa, sycąca i rozgrzewająca.
Przygotowanie tej zupy zajmie ci 20-25 minut, zaczynając od obrania cebuli, a kończąc na wcinaniu z apetytem.
Składniki : 1 łyżka oleju kokosowego lub innego roślinnego, pół posiekanej drobno cebuli, 1 duża marchewka i kawałek selera starte na tarce, kilka ziemniaków pokrojonych w grubą kostkę, 3-4 łyżki kaszy wiejskiej, pół szklanki soczewicy czerwonej , namoczonej przez 5 minut w wodzie i odsączonej na sitku,
przyprawy - sól, pieprz, liść, ziele angielskie, można dodać 1 kostkę wegetariańskiego bulionu lub łyżeczkę przyprawy warzywnej,  majeranek 1-2 łyżeczki, 1 roztarty ząbek czosnku


W garnku z grubym dnem rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulkę i podsmażamy aż zmięknie, dodajemy startą marchew z selerem, chwilę dusimy cały czas mieszając, zalewamy wszystko wrzącą wodą ( około 1-5 litra) , wrzucamy kaszę i ziemniaki, majeranek oraz wszystkie przyprawy oprócz czosnku. Po kilku minutach jak kasza zmięknie wrzucamy odsączoną soczewicę i gotujemy całość jeszcze max. 10 minut. Na sam koniec doprawiamy jeszcze do smaku solą, pieprzem, majerankiem i dodajemy roztarty ząbek czosnku i już zupa gotowa.
Najlepiej smakuje z żytnim chlebem.



środa, 16 grudnia 2015

Przygotowania do Świąt

 Przygotowania do świąt już zaczęte.
W ramach treningu manualnego i wprowadzenia nastroju - lampiony z cytrusów. Wnetrze lampionu zjedzone;) A skórka posłuży przez parę tygodni jako lampion, aż do zaszuszenia.
 Zapach cytrusowo- gożdzikowy to zapach prawdziwie świąteczny.
Jak do tego dodam jeszcze pierniczki i wianki z iglaków, to można uznać przygotowania za sunące pełną parą.
Z tego rozpędu wycięłąm też śnieżynki - nie wiem do czego je wykorzystam, ale samo wycinanie sprawiło mi wielką frajdę.

Lampiony - opis wykonania znajdziecie na przykład tu https://www.youtube.com/watch?v=rlYgYy9Lc4w
ja wyciągam wnętrze palcami, po prostu po nacięciu pomarańczy po obwodzie, oddzielam stopniowo owoc od skórki, cały czas obracając. Jest to bardzo łatwe, spróbujcie. Można też to zrobić łyżką tak jak na filmiku.
 Śnieżynki z papieru- w necie jest mnóstwo szablonów i dokładnych instrukcji, ale najlepiej uruchomić własną inwencję twórczą, wtedy jest pełnia satysfakcji.
Wianki z iglaków - wyplatam z tego co zetnę w ogrodzie, kępki gałązek iglaków dołączam stopniowo do okrągłej bazy przygotowanej z dłuższej gałęzi , każdą kępkę owijajam mocno sznurkiem lub drutem i dokładam kolejne. Dekoracje mocuję klejem hot-glue albo przywiązuję.
Pierniczki świąteczne - przepis z Kuchni Polskiej, jedyna modyfikacja to połączenie pół na pół mąki pszennej zwykłej z pełnoziarnistą. Stempelek dostałam gratis od firmy Kamis przy zakupie przyprawy do pierniczków.







wtorek, 15 grudnia 2015

Kurczak miodowo-imbirowy pieczony w worku

Wpisuję tu ten przepis dla mojej rodzinki, szczególnie synów i męża ;) ... żeby mogli z niego skorzystać jak przyjdzie im ochota, lub zajdzie potrzeba albo i konieczność, żeby ugotować coś smacznego, bez wysiłku i umiejętności kulinarnych.

Składniki:
Kawałki kurczaka ( uda, podudzia, skrzydełka, lub cały kurczak podzielony na mniejsze części )
Marynata:
kilka łyżek płynnego miodu
łyżka ostrej pasty chili lub świeży strąk drobno posiekany
około 2 cm kawałek imbiru starty na drobnej tarce
2-3 łyżki sosu sojowego
sól
1 woreczek do pieczenia z klipsem

Dzień lub kilka godzin przed pieczeniem musicie mięso zamarynować. Składniki marynaty mieszacie w większej misce. Do tego wrzucacie kawałki kurczaka i dokładnie obtaczacie mieso w marynacie. Przekładacie wszystko do woreczka, spinacie klipsem i wkładacie do lodówki do czasu pieczenia. Pieczenie jest dziecinnie proste - rogrzewacie piekarnik do temp. 180 st. wykładacie zamknięty woreczek do brytfanki, wstawiacie do piekarnika na ok. 40-60 minut , w zależności od tego jak duże kawałki pieczecie. Jeżeli chcecie żeby mięso było chrupkie, musicie po upieczeniu rozciąć woreczek na górze i wstawić jeszcze raz do piekarnika na 10 minut z włączonym górnym rusztem.

niedziela, 15 listopada 2015

Zupa z dyni dla leniucha

Zupa do której nie trzeba mozolnie piec dyni ;) 
SKŁADNIKI: ok 1 kg dyni  ( bez nasion, obranej, pokrojonej w grubą kostkę 
2 marchewki , obrane pokrojone w kostkę
1 cebula i 1 zabek czosnku posiekane drono
1 posiekana papryczka chili świeża lub suszona lub łyżeczka pasty chili
2-3 ziemniaki obrane pokrojone w kostkę
olej lub oliwa do podsmażenia 
1 duży kubek bulionu warzywnego ( jeżeli z kostki to koniecznie bez glutaminianu sodu ) 
pestki dyni uprażone na suchej patelni
sól, pieprz, 
zioła jakie lubimy
 ja daję zwykle ciutkę tymianku, albo świeże liście szałwi , które podsmażam przed cebulą na oleju i odkładam do przybrania gotowej zupy

W rondlu na rozgrzany olej wrzucam cebulę, czosnek, chili i chwilę podsmażamy, dodaję po kolei marchewkę, ziemniaki, dynię. Krótko duszę wszystko na wysokiej temperaturze, dodaję przyprawy oraz biulion, gotuję aż warzywa będą miękkie. Lekko ostudzoną zupę miksuję blenderem na gładko. 
Podaję w miseczkach posypane uprażonymi pestkami dyni i przyprane usmażonym listkiem szałwi . 
Można dodać łyżeczkę gęstej śmietany albo greckiego jogurtu. 



czwartek, 1 października 2015

Tagliatelle z brokułami w sosie serowym

Pyszny obiad dla dwóch osób. Super łatwy i szybki do przygotowania ... no i błyskawicznie znika z talerza.
Składniki (na 2 porcje):
makaron tagliatelle - około 6 "gniazd"
1 mały brokuł umyty i podzielony na  różyczki wielkości max. 2x3 cm
1 małe opakowanie mascarpone (opcjonalnie śmietanka kremówka)
ok. 50 g sera błękitnego np. lazur pokrojonego w  kostkę
4 łyżki drobno startego grana padano lub innego w typie parmezanu lub cheddar ( z czego 2 łyżki do sosu + 2 do posypania dania na talerzu)
przyprawy do sosu:  pieprz mielony, czosnek ( 2 szczypty suszonego lub 2 roztarte ząbki świeżego), oregano wg.uznania

Do wrzącej posolonej wody z odrobiną oliwy wrzucam różyczki brokułów, a po chwili jak tylko woda z brokułami zacznie znowu wrzeć, dodaję makaron. Na garnku z gotującymi się brokułami i makaronem stawiam dużą metalową miskę z mascarpone i przyprawami. Jak tylko mascarpone się rozpuści dodaję sery i mieszam chwilkę. Jak sos jest za gęsty dodaję trochę wody z garnka. Jak tylko tagliatelle jest gotowe ( to znaczy al dente) odlewam zawartość garnka na sicie, zostawiając trochę wody do rozrobienia sosu. Wrzucam makaron z brokułami do garnka, dodaję sos i wszystko delikatnie mieszam. Jeżeli jest za gęste to dodaję wody z odcedzenia makaronu. Wykładam porcje dania od razu na talerze i posypuję startym parmezanem. Można na wierzch dodać jeszcze świeżych ziół - oregano, natka, bazylia, tymianek - to co lubimy.
STUDENCI - zapomnijcie o słoikach z domu i zacznijcie sami gotować !!!
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA ;)

niedziela, 20 września 2015

Żeberka pieczone w sosie pomidorowym 5 smaków

Moje już słynne żeberka, nazwane przez nasze dzieci "Czerwone" .  Bardzo łatwe i bardzo smaczne.
Są słodko kwaśne  pikantne. Bardzo dobre na ciepło z ryżem jak na zimno na zakąskę do wódeczki ;)
Żeby najadłą się duża rodzina potrzeba około 4 kg żeberek, z których wykrajam większe kawałki tłuszczu i dzieję je na porcje z jedną kostką. Wykrojone tłuste kawałki często wykorzystuję do mielonych albo na smalczyk.
Po podzieleniu żeberka trzeba dobrze umyć, na wszelki wypadek żeby pozbyć się drobinek kości,  które mogą przy jedzeniu nieprzyjemnie zgrzytać. Obsuszone kawałki układamy w dużej blaszce lub płaskiej brytfannie i zalewamy na 24 godziny zalewą. Na drugi dzień wstawiamy całość do piekarnika do temp. 180 stopni. Pieczemy dość długo, aż mięso będzie mięciutkie, a zalewa się zredukuje do gęstego sosu.
Zalewa:
1 litr passaty pomidorowej
kawałek imbiru starty na tarce
2-3 łyżki suszonej czerwonej papryki
2-3 łyżki przyprawy  "5-smaków" albo innej podobnej w smaku
sporo ostrej papryki - według uznania i planowanej skali ostrości potrawy
kilka łyżek cukru do uzyskania lekko słodkiego smaku
kilka łyżek sosu sojowego albo sól do smaku
1 łyżkę octu winnego albo ryżowego

Uwaga- zalewa ma być w smaku pikantna słodko kwaśna. Jaka wyjdzie nam zalewa, tak będą smakowały żeberka..

sobota, 4 kwietnia 2015

Wielkanoc 2015 czyli wielkie żarcie !

Wielkanoc ze swoim najważniejszym przesłaniem radosnego świętowania zmartwychwstania Jezusa są świętem spędzanym w gronie rodziny, ale zwykle w szerszym  niż za co dzień. No i jest to wielkie żarcie jak przystało na wielkie święto !
My zwykle pierwszy dzień Wielkanocy świętujemy nie w domu ! Ale to nie znaczy, że nie ma wielkiego gotowania ! Śniadanie wielkanocne u teściów a potem wielka biesiada u rodziny w Gawrych Rudzie. Drugi dzień świąt spędzamy w domu i zwykle też kogoś zapraszamy.
U nas w tym roku na stole będzie między innymi, takie przygotowane przeze mnie przysmaki:
-na gorąco - kaczka z jabłkami i żurawinami, skrzydełka imbirowo-miodowe (ale tym razem pieczone w worku do pieczenia, a nie z patelni). Do tego pieczone ziemniaki i ryż basmati.
-na zimno- sałata w sosie jogurtowo-czosnkowym, sałatka jarzynowa roboty babci Czesi, pasztet własnej roboty, kurczak faszerowany jajkami, udko indyka "na dziko", parzony schab, i jajka na różne sposoby , do tego domowe pikle, borówki, sos chrzanowy i ćwikła
- na deser - strudel jabłkowy (może będzie z lodami jak żołądek wytrzyma?) no i władca słodkiego królestwa jego królewska mość Tiramisu Wielki ;)

Życzę wszystkim cudownych i smacznych świąt !
Radosnego Alleluja!